Start Świadectwa Świadectwo Kazimierza

Świadectwo Kazimierza

Od kilku lat według wskazań autora książki „W szkole krzyża” i równocześnie założyciela tejże duchowej szkoły o tej samej nazwie, co roku w Wielki Piątek o godz. 15.00 ponawiam akt podjęcia ofiary osobistego krzyża.

Jest to moja zgoda na przyjęcie wszelakiego cierpienia, aby dołączyć je do męki Zbawiciela, Pana naszego Jezusa Chrystusa, dla owoców zbawiania dusz.
Siła, ilość trudów, w tym chorób, od kilku lat utrzymuje się u mnie, mniej więcej na tym samym poziomie. Z zewnątrz są one nawet niewidoczne.
Jeżeli udaję się na Mszę Święte z modlitwa o uzdrowienie – to w intencji innych. W styczniu i lutym podleczyłem nową dolegliwość paczką leku – był to ból prawego kolana. Ustąpił.
Niedawno rozbolało mnie kolano lewe, tak że z trudem klęczałem 30 marca na Mszy Świętej w kościele śś. Piotra i Pawła w Opolu. Gdy usłyszałem, że Jezus chce uwolnić mężczyznę od bólu lewego kolana – ból ustąpił natychmiast. Wówczas ze swobodą i wdzięcznością mogłem nadal klęczeć przed uzdrawiającym, nie tylko mnie, Jezusem. Także za dwa dni na drodze krzyżowej na ulicami Głubczyc. Nazajutrz zaś na drodze krzyżowej, z tym samym rozważaniem męki Jezusa, współcierpienia Maryi i cierpienia Jana Pawła II – wokół Jasnej Góry.
Uleczone przez Jezusa kolano bardzo było mi przydatne w kaplicy Jasnogórskiej Pani podczas zawierzenia, gdzie nawet zdrowym ludziom nie łatwo było uklęknąć.
Chociaż stare moje dolegliwości tkwią we mnie nadal, to dzięki sprawności kolan mogę oddawać Jezusowi cześć i dziękować za zachętę do walki z grzechem, aby mi się coś gorszego nie przydarzyło (J5, 14b) i aby na imię Jezus zgięło się każde kolano(Flp2, 10a).

Chwała Panu!

Kazimierz