Zdrowie i choroba, radość i smutek, długie leczenie i modlitwa o uzdrowienie. Mamy prawo pytać o to, czy Bóg uzdrawia. Cieszymy się, gdy słyszymy świadectwa uzdrowienia. Większa radość jest gdy uzdrowienia doświadcza ktoś z naszego otoczenia lub my sami. Uzdrowienie kojarzy się nam często z uzdrowieniem chorób naszego ciała. A co powiedzieć o tym, jeśli ktoś doświadcza łaski nawrócenia po wielu latach? A co z tymi, którzy po długim czasie gniewu zaczynają się do siebie odzywać? Co z tymi, którzy po modlitwie adoracyjnej lub po spowiedzi świętej doświadczają uwolnienia z różnych nałogów i grzesznych przyzwyczajeń? Co mają powiedzieć ci, którzy jeszcze niedawno nie mieli ochoty do życia, a teraz są jak nowonarodzeni? Czy nie są to uzdrowienia?
     Jeśli któryś z wymienionych wyżej przykładów widzisz u siebie, napisz do nas. Jeśli po Mszach świętych z modlitwą o uzdrowienie (w Opolu) zauważyłeś, że Twoje życie jest inne, jeśli inni powiedzieli Ci, że coś się z Tobą stało, nie zostawiaj tego tylko dla siebie. Świadectwo działania Bożego w Twoim życiu będzie zamieszczone poniżej, aby innym dodać odwagi i udzielić zachęty, aby nie ustawali w gorącej modlitwie do Boga. Twoja radość będzie powodem radości tych, którzy przeczytają Twoje świadectwo. Będzie to oczywiście oddaniem chwały Panu Bogu, który żyje i działa pośród swoich dzieci.
Czekamy na twoje świadectwo! Niech chwała Boga rozszerza się po naszej okolicy! 

Świadectwa prosimy nadsyłać na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
 

Świadectwo uzdrowienia

Mam na imię Teresa. W Eucharystiach z modlitwą o uzdrowienie starałam się uczestniczyć w miarę regularnie. Szczególnie w ostatnich dwóch latach przeżywałam strapienie spowodowanie stale pogarszającą się kondycją finansową niewielkiej firmy, którą razem z mężem przez 25 lat prowadziliśmy. W październiku ubiegłego roku byliśmy zmuszeni ją zlikwidować. Za każdym razem prosiłam Pana Boga, aby pozwolił nam spokojnie przez ten etap przejść. Martwiłam się o męża, któremu nie było łatwo pogodzić się z poniesionymi stratami materialnymi. Prosiłam też o pracę, która pozwoliłaby nam funkcjonować po zakończeniu działalności gospodarczej. Miałam świadomość, że proszę o dużo mając na uwadze nasz wiek (54 i 57 lat), ale Pan Bóg jest hojny i wszechmogący. Mąż otrzymał pracę, taką jak lubi, godziwie wynagradzaną, już tydzień przed planowanym zakończeniem działalności, a ja trochę później. Nie było czasu na rozpaczanie i użalanie się. Przez kolejne Eucharystie dziękowałam za ogrom łask, które w tym czasie na nas popłynęły.

Czytaj więcej...

Świadectwo Marysi

" Wciąż mnie zadziwiasz Panie, miłością Swoją dla mnie, tak bliski mi jak serca cichy rytm...”

 

Słowa tej pięknej piosenki Beaty Bednarz bardzo często śpiewam uwielbiając Pana za wszystko co mi wyświadczył a tak często brakuje mi słów by to wszystko wypowiedzieć co dzieje się w moim sercu ,w mej duszy gdy kontempluję dobroć Boga. Od czasu gdy na pierwszej Mszy z modlitwą o uzdrowienie w Opolu, Pan uwolnił mnie z poczucia wyrządzonej mi krzywdy i uzdolnił do przebaczenia ,staram się świadczyć życiem o dobroci Boga ku nam – bo ON jest i działa i czyni cuda - gdy tylko pozwolimy Mu działać w naszym życiu.
Od 2011 roku zaczęło szwankować mi zdrowie ale praca była ważniejsza bałam się pozwolić sobie nawet na wyjście do lekarza. Mimo coraz gorszego samopoczucia ciągle starłam się być wdzięczna Bogu ,za wszystko co przynosi codzienność, ale zaczęły mnie przerastać najprostsze obowiązki ,łapałam się na coraz poważniejszych błędach w pracy.
W czasie Mszy z modlitwą o uzdrowienie 25 lipca 2012r. gdy trwałam na adoracji zmagałam się ze złym samopoczuciem ,bólem , nie mogłam się skupić na modlitwie i adoracji - gdy wypowiedziane zostały słowa poznania " Marysiu idź do lekarza ale wpierw pomódl się za niego ,zaufaj mi Ja będę cię leczył przez ręce lekarza ,pamiętaj o modlitwie za niego" Wiadomo że gdy usłyszy się swoje imię od razu człowiek ma odruch zawołać - jestem !
Pomyślałam Panie wiem powinnam iść do lekarza udaję przed ludźmi że wszystko OK!, ale w środku czuję się jak wrak. Jednak po wyjściu z kościoła zaczęło się kombinowanie w głowie, że przecież w tym kościele było co najmniej 20 czy 40 osób o tym imieniu. Parę telefonów przyjaciół obecnych na tej adoracji wybiło mi z głowy ten tok myślenia, więc w końcu poszłam do lekarza i tak jak Pan powiedział pamiętałam o modlitwie za niego. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko, złe wyniki badań, skierowanie do szpitala ,chcąc uniknąć pobytu w szpitalu poszłam do innego lekarza i tam po pierwszej wizycie znów dostałam skierowanie do szpitala, ostatecznie trzeci lekarz nie dyskutował ze mną i wpisał mnie od razu w grafik zabiegów. W październiku pobyt w szpitalu był krótki, otoczona modlitwą przyjaciół czułam się spokojna, zabieg przeprowadzono bez powikłań ,wyniki histopatologii wykluczyły obecność zmian rakowych . Jeszcze trwa leczenie anemii które przebiega dobrze czuję jak z dnia na dzień wracam do sił.
Wiem, że w niczym nie zasłużyłam na dobroć Pana jedynie co mogę to trwać w uwielbieniu Jego Świętego Imienia, uwielbiać Go nie tylko w słowach ale życiem ,przez służbę w życiu rodzinnym i dawaniu świadectwa w miejscu pracy i nie tylko. Rozczulający dla mnie jest fakt, że poprzez to wydarzenie Pan uświadomił mi iż nie wymaga ode mnie nadludzkich wyrzeczeń ale zwyczajności min. zadbania o zdrowie by lepiej funkcjonować i mieć siły na służbę w codziennej pracy i służbie.

 

"Miłuję Cię Panie, Mocy moja,
Panie ostojo moja i twierdzo ,mój wybawicielu,
Boże mój ,skało moja na którą się chronię,
tarczo moja ,mocy zbawienia mego i moja obrono!....
Przeto będę Cię o Panie ,chwalił wśród narodów
i będę wysławiał Twe imię " z Ps 18

Marysia K.
 

Świadectwo Moniki

 

Chcę wam powiedzieć jak Bóg narodził się w moim sercu.
Działo się to podczas rekolekcji adwentowych. Po poniedziałkowej Mszy Św., 10 grudnia była Adoracja Najświętszego Sakramentu. Ojciec rekolekcjonista mówił nam żebyśmy szczerze porozmawiali z Panem Jezusem i byli dla niego gościnni, a On wskażę drogę. Poczułam, że muszę podejść bliżej ołtarza (żeby mnie nic nie rozpraszało). Modliłam się najlepiej jak tylko potrafiłam. Starałam się skupić całą swoją uwagę na Świętej Hostii, zaprosiłam Pana do mojego serca, żeby poczuł się w nim dobrze, jak u siebie. Trwało to kilkanaście minut po czym pomyślałam, że pójdę do Ojca po błogosławieństwo. Podeszłam do niego, on położył ręce na mojej głowie i zaczął modlić się nade mną. 

Czytaj więcej...

Świadectwo Małgorzaty

Nazywam się Małgorzata. Od trzech lat choruję na arytmię serca. Biorę leki, które tylko w pewnym stopniu poprawiły mi, jakość pracy serca. Lekarze stwierdzili, że do końca życia pozostanę na lekach, które niszczą mój organizm. W marcu usłyszałam w swoim kościele o mszach z modlitwą o uzdrowienie. Pierwszy raz wybrałam się na nią w maju 2012 roku. Modliłam się na niej o uzdrowienie mojego serca a także w intecji zdrowia dla mojej mamy, która jest nieuleczalnie chora. Po mszy, podczas adoracji usłyszałam słowa poznania "Małgorzato, twoje serce jest chore, ale ja je uzdrowię i w nim zamieszkam". W pierwszym momencie zamarłam i trudno mi było uwierzyć, że to do mnie, ale potem, po mszy pomyślałam, że to na pewno do mnie. Dziś wiem, że tak właśnie było. Arytmia zaczęła się cofać i zanikać. Praktycznie o niej zapomniałam. Zmniejszyłam już też dawki leków na serce, a kiedyś pewnie zupełnie je odstawię. Oprócz tego w moim sercu zagościł spokój. Nie martwię się już tak wszystkim jak kiedyś a wszelkie problemy, depresja lub niechęć do czegokolwiek, (którą kiedyś kojarzyłam z chorobą) znikła. Wszelkie moje problemy powierzam obecnie Panu Bogu.
Chwała Panu.
 

Świadectwo uwolnienia od uzależnienia

Mam na imię Krzysztof.
Inspiracją do tego, aby tu stanąć są słowa ks. Eugeniusza, aby oddać chwałę Panu Bogu, a także  przypowieść z Ewangelii o 10 trędowatych spośród których tylko jeden z nich wrócił do Pana Jezusa, aby Mu podziękować za oczyszczenie go z choroby trądu.
Chciałbym w ten sposób tak jak tu często mówił ks. Eugeniusz oddać chwałę Bogu Ojcu, Jezusowi Chrystusowi i Duchowi Świętemu który przychodzi w bardzo różny, często zaskakujący sposób. Mnie tak Bóg zaskoczył.

 

Czytaj więcej...